Angielski bar
Anglia, maj 1759 roku. Czasy, w których uznawano, że dzieci są własnością swoich rodziców i dlatego też to oni decydowali kogo poślubi ich dziecko.
Często małżeństwa traktowano jako czysty biznes, nie licząc się w ogóle z tym jak w danej sytuacji odnajdą się ich dzieci.
Byl to także trudny okres dla kobiet, które musiały byc w pełni podporządkowane swojemu małżonkowi.
Od 11 już lat Mary z jednej strony nie może sie doczekać ślubu i ucieczki z domu, z drugiej zaś jest jeszcze bardziej przerażona co ją czeka u boku 32 letniego mężczyzny.
To aż dziwne, że Jake w tym wieku nadal jest kawalerem.
W teorii dziwne, jednak rodzice Jake'a są świadomi, jak ogromny spadek trafi w ręce rodziny Willisów, gdy tylko umrze stara babka Mary. Ponieważ kobieta nie ma prawa do pieniedzy, ale spadek w poerwszej kolejności przysluguje zonie, to cały zablokowany dobytek jej męża póki co czeka na przekazanie go w ręce Bruca, ojca Mary, z który Osmanowie planują dokończyć tajemnicze interesy.
Mary jak co rano za poleceniem rodziców poszła pozbierać jajka.
Niestety, tego dnia kury nie zniosły ich za wiele.
Dziewczyna wiedziała z czym to się wiąże. Jej obrzydliwy ojciec, bogaty pijaczyna jak zawsze ostro ją za to złoi.
- kurki, dlaczego mi to robicie... - rzekła ze łzami w oczach Mary.
Nie myliła się, po powrocie do domu, gdy Bruce zobaczył ile jajek trzyma 11 latka, zaczął na nia krzyczeć i wymachiwać rękami
- Ty suko, co twoja matka ma przygotować na sniadanie!!
*trzask - uderzył ją z otwartej ręki w twarz*
Czy ty sobie znasz kpisz ty mała dziwko!
Za darmo chcesz tu żyć?!
- ojcze - powiedziała Mary - przecież wiesz, że nie ode mnie zależy ile jajek zniosą kury.
- nie od ciebie?! A kto po te jajka chodzi?! To twój pierdolony obowiązek mała szmato, żeby te jajka były w domu.
Zamachnął się ponownie, ale Linda, matka Mary, złapała pijaka za rękę
- zostaw ją! - stanęła w jej obronie Linda - zistaw ją, proszę - z opuszczona głową uklękła przed mężem i głaszcząc jego nogi kontynuowała - jajka będa dla ciebie, nam z Mary zrobię mąkę na wodzie, ale nie bij jej więcej proszę.
- co!! Że jeszcze po tej akcji chcesz żreć stara ruro, kto ci pozwolił się odezwać?! - złapał zonę ostro za włosy i uderzył jej twarzą o podłogę.
-Mary, uciekaj - krzeknęła Linda, wiedziała, że teraz mąż odbierze co mu się należy.
Jak zawsze zaczął ją bić, pluć na nią. To go podnieca. Lubi jej wkładac kutasa do zakrwawionej buzi, dusi ją przy tym i wsadza go tak głęboko jak tylko może.
Linda wybiegła, podczas gdy ojciec rżnął jej matkę do nieprzytomności.
Pobiegła na pole. Kręciła się między stogami siana. Oglądała Jake'a pracującego przy zbiorach.
Imponował jej, starszy, silny zadbany, ale jeszcze nie wiedziała, ze ja pociąga.
Jake oglądał narodziny swojej przyszłej żony. Odkąd tylko się urodziła wiedział, że musi na nią czekać.
Pozostało mu czekać jeszcze pół roku, do jej 12 urodzin, wcześniej dziewczynka wyjść za mąż nie może, bo tak stanowi prawo.
Jake ujrzał płaczącą Mary i do niej podszedł.
Zapytal co się stało, wysłuchał jej i mocno ją przytulił.
I chociaż wiedział, ze może się to źle skończyć, że rodzice nie dobiją interesów z Willisami, to mimo wszystko postanowił pójść i wytłumaczyć co nieco Bruce'owi.
Na jego zdziwienie, Bruce zaczął go przepraszać. No, ale kurwa, co tu sie dużo dziwić, stary, pijaczyna, z zablokowanymi funduszami, mialby się sprawdzać z przystojnym dobrze zbudowanym 32 latkiem? Kazał mu jedynie zabrac już tą, jak ją nazwał, małą kurwę ze sobą.
Długo nie myśląc to tez postanowił zrobić.
Mary pierwszy raz w swoim życiu zaznała kąpieli w wannie z mydłem, grzebienia do wlosów i pieknej niepodartej sukienki.
Madison, niesamowicie piękna matka Jake'a zaplotła Mary warkocz.
Zawsze chciała mieć córkę, niestety los dal im tylko jedno dziecko. Bardzo o nią dbała i się troszczyła. Natomiast Arthur, przyszly teść Mary cieszył się, że będzie mógł zacząć prędzej przygotowywać ją do tego tajemniczego interesu.
Jake nie wyobrażał sobie traktować Mary jako swojej żony. Zawsze była i będzie dla niego niczym młodsza siostra, a tak naprawdę sam mógłby być jej ojcem. Doglądając jej przy kąpieli nawet mu nie stawał, choć jak na swój wiek Mary była dość wyrośnięta. Pojawiło się nawet u niej pierwsze owłosienie.
...
- Arthur - wykrzyczała Madison - przeciez ona jest jeszcze za młoda! Nie może jeszcze tego robić
- Madison, przecież ona nawet nie będzie sobie zdawała sprawy, że robi cokolwiek złego. Juz wszystko gotowe.
- jak to wszystko gotowe? Co z wkładem Willisów?
- oddadzą później, z resztą mamy już Mary, nie potrzebujemy ich pieniędzy, sami mamy dość, z resztą znajac Bruca przepije wszystko zanim cokolwiek zdąrzy nam dać.
- Arthur, musimy poczekać chociaż aż zacznie miesiaczkować, nie możemy jej tego zrobić.
- Zrobić czego? - zapytał Jake. Osmanowie nawet nie zdawali sobie sprawy, ze są podsłuchiwani
- powiedzieć mu? Mowię, że wszystko już gotowe. Bar stoi, czeka na obsadzenie. - powiedział Arthur
- Jaki do cholery bar? Spytał Jake.
- widzisz synku -powiedziala Madison- rodzice Mary mają u nas dośc spory dług, niedośc, że mają nam przekazać znaczną część pieniędzy ze spadku Rose (babci Mary) to jeszcze po to Mary sie pojawiła, bo miała byc dla nas.
- jak to dla was? Nie jako moja zona
- otóż, Ty też wciąż jestes nasz. Swojego nic nie masz, żyjesz na naszym utrzymaniu.
-no tak, bo póki nie będe miał żony, to nie mogę mieć nic swojego, to wy mi to zrobiliście.
A teraz na widok mojej przyszłej żony czuje cheć opieki, troski, nie jest dla mnie jak kochanka, choć w teorii za miesiąc mógłbym z nia już sypiac, to zwyczajnie nie będę mógł.
- będziesz musiał! O to w tym wszystkim chodzi- powiedział Arthur
- jak to musiał? -spytał Jake
-po pierwsze chcemy się doczekac wnuków. - wtracila Madison
- a przede wszystkim będziesz musiał pracować. - dokończyl Arthur.
- pracować? - ponownie zapytał Jake
- Tak. Widzisz synu. Odkąd i Ty sie z resztą urodzileś mamy na was plan.
Wybudowałem bar.
-przeciez ich w okolicy mnostwo... - powiedział Jake
- no widzisz, ale nie takich. Żaden nie oferuje seksu na żywo.
- proszę?!
- już ci tlumaczę. Bedziecie w nim z Mary atrakcją.
-jaką kurwa atrakcją?
- wyrażaj się do ojca. Codziennie, o 23, będziecie dawać tam pokaz.
- jaki kur... znowu pokaz?!!
- będziecie się pieprzyć Jake, po prostu pieprzyć.
- przecież Mary to jeszcze dziecko!
- zgodnie z prawem za mieisąc juz nim nie będzie. Matka będzie ją czesać i malować, ubierzemy ja w piekne suknie i gorsety. Przy tych jej juz wielkich cyckach nikt się nawet nie zorientuje.
- ja nie mogę, nie bede jej pieprzył...
- dobrze, wiec, zmienilem zdanie będziesz patrzył jak inni ją pieprzą. Codziennie kto inny, dla urozmaicenia.
....
Na szczęscie Arthur zgodził się poczekać na pierwszą miesiączkę Mary, a ta dostała ją juz jako piekna dojrzała kobieta, mając prawie 19 lat, prawdopodobnie przyszła tak późno w związku z przeżyciami z wczesnego dzieciństwa.
Bar dlugo ledwie dychał, więc mogli zacząć w końcu go ratować.
Pierwsze show.
Mary i Jake przygotowują się na tyłach.
-jestes pewna, ze dasz radę? Jake pyta Mary
-bardziej niż Ci sie wydaje. Od dawna mam na Ciebie ochotę - odpowiedziała
Zaczyna się, ktoś gra na fortepianie. Mary leży na okrągłym obracajacym się łożu, na który padają przytlumione swiatła świec. W pięknym bialym, koronkowym gorsecie, który niesamowicie podkreśla i eksponuje jej idealny biust i wąską talię, gładzi swoje ciało. Na oczach ma białą opaskę.
Gdy muzyka przyśpiesza wchodzi Jake odziany w białe pantalony, które kontrastują z jego opalenizną, a jego pięknie zarysowane mięśnie wywołują stęknięcia rozpalonych już bogatych kobiet.
Jake pewnym krokiem podąża w stronę Mary, która zdążyła już pomokcąć tak, że zostawiła pod soba mokrą plamę.
Zbliża się do niej na łożu, zaczyna pieścić jej piękne, zadbane, drobne stopy. Całuje ją i wsadza jej duży palec do ust. Liże ją dokladnie między palcami. Mary przy tym pieści się po stojacy sutkach i mokrej cipce. Jake okrąża językiem jej kostki i wędruje wyżej.
Na zapach jej cipki momentalnie staje mu tak mocno jak jeszcze nigdy. Dotyka jej piersi i obsuwa jej gorset. Są piękniejsze niż sobie wyobrażał. Ledwo mieszczą sie w jego dużych dłoniach. Całuje jej szyję, a ona jęcząc z podniecenia wykrzyczała - zerżnij mnie!.
Jake uklęknąl między jej rozłożonymi nogami i unosząc jej biodra zsunął jej białe, mokre majteczki. A nastepnie ppzbawił siebie pantalonów eksponując przy tym swój sprzęt.
Na widowni, o której zdążyli już zapomnieć zrobilo sie naprawdę głośno.
Zeby rozgrzac jeszczę atmosferę Jake rzucił majteczki Mary na widownie. Szczesliwy ten, który je złapal od razu zaczął je wąchać i zlizywać z nich soczki podniecenia.
- Wejdź w nią! Wykrzyknął ktoś ze sceny.
Okazało się, że był to jej ojciec...
Arthur sie nie mylił, przyszedł przepijać spadek.
Jednak slysząc jego głos przypomnial sobie, z jakiej sytuacji wyciąnąl Mary. Co wtedy do niej czuł. Jaka była mała, niewinna i skrzywdzona.
-no co jest? Czemu tego nie robisz? Wejdz we mnie, proszę, jestem tak podniecona.
-mary, ja... ja nie mogę, przepraszam!
-jak to nie możesz? Przycież obydwoje tego pragniemy.
-tak, ale, ja Ciebie znam taka malenką, przecież to kazirodztwo.
- jak nie przelecisz mnie Ty to poproszę o to kogokolwiek!
Jake zamilkł... i usiadl na swych piętach.
Na sali zaczęli krzyczeć, że nie po to zaplacili, żeby jej nie puknął.
- Jake! Co Ty kurwa robisz?! Krzyczy zza kulis Arthur
- drodzy Panstwo, okazuje się, że mój syn jak wielki taka z niego pizda i nie jest w stanie przeleciec wlasnej żony. No więc, mamy tutaj kogoś chętnego?
Chetnych bylo co nie miara, jednak piorunujace spojrzenia ich żon nie pozwolily im sie zgłosić.
Okazalo sie jednak że był ktoś, kto mógł...
Gruby, spasiony przez nikogo niechciany stary Harry. Kazdy go znał, wszyscy wiedzieli jak mu woda straszna...
No ale, Arthur nie chcial zwracac pieniedyz za bilety i z radoscią zaprosił Harrego na scenę.
Wkurwiony do granic mozliwości krzyczal na ojca -co Ty sobie wyobrazasz?! Przecież on ma starego zagrzybiałego brudnego chuja.
- ale chociaz ją wyrucha. Nie bedę oddawal pieniędzy tylko dlatego, ze nie potrafisz jej przelecieć!
Muzyka grala ta głośno, ze Mary nic z tej kłotni nie slyszała, a przez opaske nie wiedziała kto będzie ją pieprzył.
Jake probował wypchnąć Harrego, jednak zostal wyprowadzony.
Nie mial kto tego powstrzymac, bo Madison nie chciała przy tym być.
Dzieje się, Harry wyciagnał już chuja.
Mary w gotowości przyjeła pozycje na pieska.
Harry dał jej kilka klapsów w jej jędrne mlode pośladki. Pociagnął ją za włosy, a ona
Z rozkoszy zaczeła stękać jeszcze wiecej.
Napluł na jej cipkę i wszedł w nią szybkim stanowczym ruchem.
Poddusił ją. Poczuła smród.
Zdjęła opaskę, probowała sie wyrywać. Lecz na nic jej starania. Byla tak drobna, a on obleśnie ciężki, że przygniótł ją swoją masą i pieprzył jeszcze przez kilka minut. Krzyczała, nie chciała tego, jednak on już skończył. W niej. Potem wsadził jej w cipkę trzy palce żeby wybrać spermę, obrócił na plecy i wsadził jej palce do buzi.
Po wszystkim zapłakana Mary wybiegła ze sceny i zaszyła sie w kącie.
W miedzy czasie puścili Jake'a. Poszedł do Mary
-jak mogles mi to zrobić?!
-przepraszam, ale nie mogłem, byłas taka niewinna...
-przez Ciebie wyruchal mnie smierdzacy brudas, przez Ciebie!!! Jak mogłeś?!
....
Nastepnego dnia Mary rzecz jasna nie chciala sie w to "bawić", jednak Arthur uderzyl ją tak mocno, że stracila przytomność.
Obudzila się na scenie, przywiazana do łożka, a wokół niej było trzech. Kazdy z nich ją przeleciał, aiczyli jej usta i dupę, bez przygotowania i skonczyli w niej.
....
Dziewczyna nie potrafiła tego dłuzej znosić....
Nowe sprzedające
Polecamy