Błagam, zlituj się nade mną, puść.

Jest godzina dwudziesta. Zaczęło się robić szaro-buro i ponuro, jak na jesienny wieczór przystało.

- Mogłam się cieplej ubrać.. - narzekam w myślach ubrana w białą, cienką sukienkę przed kolano i lekki płaszczyk - Dobrze, ze chociaż ubrałam rajstopy.

Odkąd pracuję w biurze, czyli już pół roku, dzień w dzień mijam tę samą trasę. Pół kilometra prosto przez park, kilka zakrętów przy osiedlowych kamienicach, mostek i jestem w domu. Nie jest to najciekawsza okolica, ale w miarę opłacalne miejsce do mieszkania.

Dziś jest piątek, więc myślami już jestem przy weekendzie, odpoczynku.

- Lampka wina i Netflix, to jest to. Genialny plan na piątkowy wieczór, przy takiej pogodzie - rozmyślam, skręcając w stronę obskurnych kamienic, kierując się w stronę domu.

- Cześć - mówisz do mnie

Wyrwana z myśli podnoszę wzrok, zwalniam krok i przyglądam się Tobie.

- Przepraszam, chyba mnie z kimś pomyliłeś - odpowiadam, patrząc Ci w oczy.

- Czekałem na tę chwilę kilka ostatnich miesięcy, od teraz będziesz moja - mówisz z podnieceniem w głosie, jednocześnie szarpiąc mnie za ramię i przyciągając do siebie.

- Błagam puść mnie… - tyle zdążyłam wybełkotać, bo w tym momencie zatkałeś mi usta kawałkiem materiału. Szarpię się, próbuję się wyrwać, jednak bezskutecznie.

- Nie myśl sobie, ze dasz radę mi uciec suczko. Zobaczysz już niedługo co Cię czeka - odpowiadasz krępując mi ręce czarna taśmą i zakładając chustę na oczy. Ciągniesz mnie do swojego auta, otwierasz bagażnik i pakujesz mnie tam. Przed zamknięciem unosisz moją sukienkę, a Twoim oczom ukazują się jędrne pośladki, lekko zasłonione jasnymi majteczkami i prześwitującymi rajstopami. Nagle poczułam mocnego klapsa. Łzy napłynęły mi do oczu i wrzasnęłam, jednak ścierka w mojej buzi stłumiła mój okrzyk bólowy.

- A to jest dopiero początek - mówisz się śmiejąc i mocno trzaskając klapą od bagażnika.

- Co teraz ze mną będzie, tak bardzo się boję. Dokąd jedziemy? Jak mam się stąd wydostać? - próbuję myśleć, słysząc jak odpalasz i ruszasz. Przez głowę przeszły mi wszystkie najczarniejsze scenariusze.

- Mam nadzieje, ze mnie tylko nie zabije.. - pomyślałam i poczułam jak łzy znowu napływają mi do oczu.

Jedziemy już dobre piętnaście minut. Słyszę, że auto się zatrzymuje.

- Koniec wycieczki - otwierasz bagażnik i bierzesz mnie na ręce i idziesz kawałek, po czym kładziesz mnie na ziemie. Słyszę jak wyciągasz klucze i otwierasz jakieś kłódki, drzwi. Ponownie bierzesz mnie na ręce i przenosisz przez próg, zdejmując chustę z oczu.

Czuje się jakbym śniła i to by był mój najgorszy koszmar w życiu. Moim

oczom ukazuje się pomieszczenie. Dość duże pomieszczenie. Ściany są w kolorze ciemnej czerwieni, a sufit w czerni. Podłoga wyłożona jest o dziwo miękką i przyjemną wykładziną. Przed sobą widzę dwa stoły z pasami, po lewej stronie jakieś stołki, ławki, też z pasami. Nigdy nie widziałam czegoś takiego. Po prawej stronie na ścianie widzę bicze, pejcze, a obok na półce mnóstwo najprzeróżniejszych zabawek erotycznych.

- To co, zaczynamy? - mówisz mocno zrywając ze mnie sukienkę i idąc ze mną w kierunku pierwszego stołu. Mam na sobie jeszcze bieliznę i rajstopy. Ręce i nogi przypinasz mi pasami na kształt litery x. Jestem cała roztrzęsiona, boję się tego co się wydarzy. Nie mam siły się wyrywać już, tylko cichutko szlocham.

Do tej pory miałam tylko jednego chłopaka i uprawiałam seks tylko kilka razy w życiu, nie mam doświadczenia w tych sprawach. Szczególnie, ze mój ostatni stosunek odbył się ponad pół roku temu.

Odchodzisz ode mnie na chwile. Czuje strach, a zarazem ciekawość. Widzę jak podchodzisz do półki i przekładasz kilka rzeczy na stolik na kółkach, z którym kierujesz się w moją stronę. Bierzesz w ręce jakiś dziwny pasek, który ma na środku kulkę i wkładasz mi ją do buzi zamiast kawałka materiału co miałam do tej pory.

- Błagam zlituj się nade mną, puść mnie, nie rób mi krzywdy, proszę… - próbowałam bełkotać. Ty nic na to nie odpowiedziałeś, wyciągnąłeś nóż i zacząłeś rozcinać mi majtki i rajstopy, a następnie stanik. Twoim oczom ukazała się piękna różowa cipka, i jędrne cycuszki.

Dwoma palcami zacząłeś jeździć dookoła waginy, łaskocząc mnie delikatnie. Lekko się szarpnęłam, a moja pusia zwilgotniała.

Ty widząc to, pewnym ruchem wsadziłeś mi w nią palce i zacząłeś mocno i szybko ruszać.

Jęknęłam i to głośno.

- Ale jesteś ciasna - mówisz z uśmiechem - kakaowe oczko też masz takie ciaśniutkie?

- Cooo? Kakaowe oczko? Tylko nie to… przecież ja nigdy nawet nie próbowałam analu - myślę rozpaczając i widzę jak wyjmujesz korek analny.

- Nieee, błagam!!! - Próbuje krzyczeć, szarpać się i robić wszystko co w mojej mocy, żeby tego uniknąć.

- Zrobię wszystko, tylko mi go nie wsadzaj!!! - bełkoczę przez kulkę w buzi, płacząc okropnie.

- I tak zrobisz wszystko, bo nie masz wyboru, suczko, hahaha - mówisz i śmiejesz się głośno, po czym patrząc mi w oczy ślinisz mój odbyt i zaczynasz powoli wsadzać w niego wielki, metalowy korek.

Czuję jakby mi rozrywało tyłek, krzyczę tak głośno ile mam siły, ryczę cała czerwona, próbuję się wyrwać, lecz ty ze spokojem na twarzy kontynuujesz to co zacząłeś.

Wszedł. Potworny ból na chwilę ustał. Lecz co to będzie, jak będziesz chciał mi go wyciągnąć. Dziwne uczucie mieć coś w dupie i nic nie móc z tym zrobić.

Na sutki przypinasz mi klamerki, które sprawiają mi ogromny ból, ale zarazem przyjemność. Wydaje z siebie ciche odgłosy…

Leżę bezsilnie, ślina mi spływa do gardła i widzę jak rozpinasz spodnie i wyjmujesz swojego kutasa. Wielki, prężny kutas. Mój chłopak miał przynajmniej o połowę mniejszego. Podświadomie czekam na wsad, jednak ty najpierw zaczynasz masować mnie palcem po łechtaczce. Raz wolniej, raz szybciej. Po około minucie poczułam jak zalewa mnie fala ciepła. Przez całe ciało przeszły mnie skurcze. Tak, dostałam orgazmu, którego nigdy nie miałam. Z cipki zaczęła wypływać gęsta wydzielina.

- Tak szybko doszłaś? Ja jeszcze się nie rozkręciłem - mówisz wchodząc we mnie swoim ogromnym kutasem. Zaczynasz nim poruszać coraz mocniej i szybciej. Czuję jak rozpiera mi pusię od środka. Wchodzisz naprawdę głęboko, jednocześnie masując łechtaczkę. Zaczynam jęczeć z przyjemności coraz głośniej i głośniej. Widzę po Tobie, ze ty też już jesteś blisko i że podniecają Cię moje jęki. Jest mi tak dobrze, że zaczynam mieć mroczki przed oczami, czuje jak napływa kolejna fala i nie mogę nic z tym zrobić, bo ty dalej mnie rżniesz. Zaczynam się wiercić coraz mocniej, oddychać coraz głębiej. Czuję, że to będzie kolejny orgazm.

- Zaraz dojdę!!! - krzyczę rozpalona, a Ty słysząc to szybkim ruchem wyjmujesz korek z mojej dupci.

W tej chwili zalewa mnie gorąc. Nic nie widzę, nic nie słyszę. Czuje się jakbym zaczęła sikać. I rzeczywiście z mojej cipki poleciał ciepły strumień. A ja opadłam nie mając już siły się ruszać.

- Nie mówiłaś, ze tak potrafisz - mówisz z uśmieszkiem, ponownie wkładając we mnie swoje przyrodzenie. Zaczynasz znowu mocno i szybko pchać, aż w końcu wyjmujesz go i tryskasz mi na twarz gorącą spermą. Wyjmujesz mi knebel z ust i każesz oblizać usta. Następnie wsadzać mi kutasa głęboko do buzi i prosisz o wyssanie resztek.

- Dobrze się spisałaś dzisiaj, wrócę za kilka godzin z niespodzianką - mówisz zapinając rozporek i wychodząc.

A ja dalej leżę przypięta i rozmyślam co się w ogóle wydarzyło i co mnie jeszcze czeka..

CDN