Gdy jesteśmy sami

Gdy w końcu zostaliśmy sami po kłótni, musiał się wyżyć.

Zaczął mnie rozbierać, udawałam że tego nie chce ponieważ lubi udawanie w „gwałt”.

Gdy już mnie rozebrał, przywiązał mnie do naszego dużego czarnego łóżka. Wziął wibrator i aby się wyżyć wkładał go szybko i głęboko, miałam tyle orgazmów że jęczałam z rozkoszy i wycieńczenia.

Rozwiązał mnie, lecz wziął kajdanki z futerkiem na ręce i nogi. Wziął pejcz i przełożył mnie przez kolano każąc przepraszać i nazywać go tatusiem. Było to bajeczna - ta kontrola nade mną.

Później rżnął mnie na pieska i doszedł na mnie, było to cudowne.

Łapał tak mocno za pośladki oraz tak mocno je bił, że miałam ślady.

Ciągnął za włosy, wyzywał, był również czuły jak i mściwy.

Orgazm z nim jest cudowny.

Diabeł i Anioł w jednej osobie.

Brutalny tak jak i kochany.