Gorąca noc studentki
Ludzie myślą, że wejście w dorosłość jest naturalne i proste - wybierasz wymarzone studia, znajdujesz po nich pracę, niekiedy poznajesz miłość życia i tak ciągnie się twój happy end... Jeśli tak jest, to z pewnością urodziłam się jako wybryk natury.
Nienawidziłam swoich studiów mniej więcej od początku drugiego roku - codziennie zastanawiałam się co będę kiedyś miała z tej całej filologii angielskiej, gdzie będę pracować. Trzeba było mieć rozum i iść na wymarzoną psychologię! Ale ja wyobrażałam sobie że jeśli wybiorę mniej wiążący kierunek, będę mogła podróżować, korzystać z życia, szaleć do utraty tchu...
Tak się złożyło że akurat na początku tego feralnego roku rozstałam się z chłopakiem. Może i nie było specjalnie po kim płakać, ale samotność doskwierała Mi coraz częściej. Przyjaciele i kochane współlokatorki starali się poprawić mi humor, ale mnie brakowało czegoś innego niż wesołe piwko dwa razy w tygodniu... Z J. seks nie był najlepszy - ot chwila zabawy jego ledwo sztywnym przyjacielem, potem do pięciu minut niezgrabnych ruchów w nawet nie do końca mokrej mnie i jego spełnienie, zupełnie bez żalu że mnie znów nie udało się go osiągnąć - ale przynajmniej coś się czasem działo...
Na szczęście Irka, moja imienniczka i przy okazji najlepsza kumpela z grupy wciągnęła mnie w projekt na sąsiednim wydziale, gdzie studiował jej chłopak - fajna opcja na dodatkowe punkty do stypendium, oni mieli więcej czasu spędzonego razem, a ja wypełnione wieczory.
Miłym dodatkiem była obecność Pana Doktora W. czy jak mówiły o nim niektóre studentki - Michała. Wysoki, ładnie zbudowany - nie gapiłam się na niego nigdy z klasyczną dla zakochanych w wykładowcy szczeniar bezczelnością, ale nie dało się nie zauważyć napiętych mięśni pod koszulą, lub ładnie zaznaczonych przez koszulkę z krótkim rękawem.
Południowy typ urody, łatwo łapiąca słońce karnacja, ciemne loki, i zielone oczy migające z nieodpartą pewnością siebie zza okularow. I ten jego głos, od którego włoski na rękach stawały mi dęba.
Wiele razy, gdy moje rączki wędrowały w zakamarki majteczek wyobrażałam sobie że to jego dłonie pieszczą mnie przez materiał, a on szepcze mi w ucho tym niezwykłym głosem co ma ochotę ze mną zrobić...
Nie żebym nie mogła wprowadzić tych fantazji w życie - uważałam się za osobę całkiem atrakcyjną jak na taką ilość nieprzespanych nocy i sztucznego, mało zdrowego jedzenia. W porównaniu z nim byłam dość niziutka, ale faceci lubią drobne babeczki. Miałam całkiem zgrabny, krągły i jędrny tyłeczek, szerokie biodra i wcięcie w talii, piersi co prawda drobne, lecz sterczące rzadko ukrywałam w staniku, choć lubiłam obcisłe koszulki takie pod którymi czasem oznaczały mi się sutki... No i obcasy! Kochałam słyszeć ich stukot, kiedy kręcąc bioderkami przymierzałam korytarze Centrum Studenckiego, odgarniając na plecy długie blond włosy i oblizując uszminkowane na malinową czerwień pełne wargi - czasem ze stresu przed spotkaniem z Michałem. Oczywiście że się za mną oglądali. Studenci, profesorowie, asystenci...
O tak - mogłam mieć Michała i zrobić z nim co chciałam, ale nie miałam aż tyle odwagi. W końcu to wykładowca. Nie miałam z nim zajęć, nie wykładał nawet na moim kierunku, ale zawsze to przecież Pan Doktor...
Semestr zimowy minął szybko, a wraz z nadejściem wiosny zakończył się nasz projekt. Jedynym co mnie trochę pocieszało było planowane wspólne wyjście na piwko dla uczczenia jakoś udanej współpracy. Doszły mnie słuchy, ze Michał też się skusił. Przynajmniej napatrzę się do woli, a może nawet zdobędę na niewinny flirt - myślałam, wciągając ostrożnie pończoszki.
Po paru drinkach ekipa znacznie się rozluźniła, zrobiło się całkiem wesoło, choć w okolicach północy parę osób zaczęło "odpadać", a co lojalniejsi znajomi eskortowali ich do taksówek. Nigdy nie miałam słabej głowy, ale wolałam tej nocy spokojnie sączyć wino gdzieś blisko Michała... Nie byłam zaskoczona gdy alkohol przełamał lody i wkrótce rozmawialiśmy Jak dobrzy znajomi, a Michał sypał żartami, nawet nie zauważyłam kiedy poza naszą dwójką została już naprawdę nieliczna grupa chwiejących się studentów. Gdy wyszliśmy z baru posłałam Doktorowi zawiedzione spojrzenie, ale on wcale nie zamierzał kończyć naszej rozmowy. Szliśmy więc powoli w chłodnym powietrzu, paląc papierosy i śmiejąc się raz po raz - całą drogę pod moją kamienicę.
\\- Przez panią nadrobię teraz niezły kawałek - uśmiechnął się krzywo. - Mieszkam z całkiem innej strony miasta.
\\- Na panią trzeba sobie zasłużyć - wyciągnęłam dłoń. - Irka.
\\- Michał.
\\- Wejdziesz na górę? - Uśmiechnęłam się delikatnie. - Na herbatę. W podziękowaniu za bezpieczne dostarczenie mnie do domu.
Mieszkanie było puste, moje współlokatorki pojechały na weekend do domów, ja pewnie też bym tak zrobiła gdyby nie to spotkanie. Z ulgą zrzuciłam szpilki i płaszczyk, i zdałam sobie sprawę z mojego położenia - sama w domu z facetem marzeń, jak w tanim pornosie. Uśmiechnęłam się pod nosem.
\\- To co z tą herbatą? - usłyszałam przy uchu. Spojrzałam w te magnetyczne oczy i sama nie wiedziałam co robię. Stanęłam na palcach, chwyciłam kurczowo kołnierz jego kurtki i musnęłam jego usta swoimi. Oddał mój pocałunek, jakby w życiu nie chciał niczego więcej. Aż zakręciło mi się w głowie.
\- Nie wiedziałam że Pan Doktor tak potrafi - mruknęłam. Jego dłonie spoczęły na mojej talii, wciąż się całując dotarliśmy do mojego pokoju, Michał chwycił moje pośladki, uniósł mnie delikatnie. Oplotłam go nogami w pasie, przywierając jak najbliżej, gdy usiadł na moim łóżku, sadzając mnie sobie na kolanach. Moje usta spoczęły na jego szyi, zdjęłam z niego koszulkę i zaczęłam zaznaczać drobnymi pocałunkami drogę od jego żuchwy, przez szyję, do klatki piersiowej. Czułam Jak drży, a jego dłonie wslizgują się pod moją sukienkę. Jęknął napotykając dłonią koronkowe zakończenie pończochy, na udzie poczułam twardy kształt. Chciałam go uwolnić, zamknąć w swoich ustach, słyszeć jak wzdycha z przyjemnością, lecz zanim zdążyłam dobrać się do paska spodni, wprawnym ruchem zdjął ze mnie sukienkę. Teraz lizał i ssał na przemian moje sutki, bawił się nimi, ściskał delikatnie piersi, podgryzał skórę na obojczyku, sprawiając że robiło mi się gorąco. Cała byłam w gęsiej skórce, czułam miłe mrowienie mojej muszelki i soczki gotowe wydostać się z niej na delikatny materiał majteczkek... Pieściłam jego męskość przez spodnie, czułam jaki jest duży i gruby. Jęczałam gdy całował mój brzuch. Położył mnie na plecach i odkrywał moje ciało językiem, a ja wiłam się i wyginałam w łuk, wzdychając z przyjemnością. Roześmiał się chrapliwie dotykając mokrych do kresu majteczek. Zsunął je szybkim ruchem i odrzucił na bok.
Przesunął palcem po mojej nabrzmiałej, bolesnej aż z podniecenia łechtaczce, a po chwili jego kciuk zataczał na niej koła a jego usta i język błądziły po mojej ociekającej cipce. Czułam Jak soki zmieszane z jego śliną płyną ze mnie wodospadem, jego język docierał tam gdzie trzeba, przecierał palcom szlak do mojego wnętrza, a ja krzyczałam. Wsunął we mnie dwa palce, dotykał naciskał najwrażliwszy punkt we mnie, gdy szczytowałam. Wciąż to robiąc wrócił ustami do mojej szyi.
\- Pa-pa-panie d-d-oktorze - wyjąkałam, czując spazm rozkoszy. Zaciskałam się na jego palcach a on wciąż robił swoje.
\- Michał - poprawił mnie, zwalniając. Chciałam go w sobie tak bardzo...
\- Proszę -wyszeptałam.
Nawet nie wiem kiedy pozbył się spodni i bokserek. Rozsunął kolanem moje uda. Przywarliśmy do siebie ustami, gdy wchodził we mnie całym sobą. Czułam go w sobie tak głęboko, tak wyraźnie.
\- Tak gorąco, tak ciasno - mruczał. Wbiłam mu paznokcie w plecy, gdy poruszał się we mnie, zagłębiając coraz bardziej. Jego członek pulsował we mnie, razem z moją muszelką. Czułam orgazm za orgazmem, nasze ciała były śliskie od potu i soków. Czułam że zbliża się do końca i odsunęłam go od siebie.
Klęknęłam na łóżku i chwyciłam delikatnie jego penisa. Po chwili delikatnie przesunęłam językiem Po jego długości. Złożyłam pocałunek na główce, zanim całkiem otoczyłam ją ustami. Ssałam deliaktnie, a potem coraz mocniej, czując jak drży, coraz głębiej przejmowałam go w swoje usta, zawzięcie pracując języczkiem. Michał wzdychał i jęczał. Druga dłoń oszukała jądra. Zaczęłam delikatnie je ugniatać nie przerywając pracy językiem i wargami. Spojrzałam na niego łobuzersko. Wiedziałam że jest już na skraju. Chwycił moje włosy i pieprzył moją twarz, a ja sama jęczałam czując jego przyjemność.
Wystrzelił gdy wyjęłam go żeby móc składać pocałunki na pulsującej męskości. Z błogim uśmiechem zlizałam z niego wszystko.
Usiadłam mu na kolanach, a on wciąż drżący po spełnieniu, raz jeszcze doprowadził mnie na skraj palcami.
Opadliśmy bez tchu na moje ciasne studenckie łóżeczko.
Przesuwał leniwie dłonią po moich plecach, ustami dotykał moich włosów.
Chwyciłam zębami płatek jego ucha.
\- Jeszcze raz - mruknęłam, wędrując dłonią po jego brzuchu.