Grzeczna mamusia wybredna suka
Jestem typową przykładną mamusią, MYLF. Na codzień szara myszka, nauczycielka polskiego w małomiasteczkowym liceum. Rano przygotowując się do pracy postanowiłam się wystroić, w końcu dziś wywiadówka. Białą koszula, Szpilki, zakładając skórzaną spódnice nie wiedziałam, że ona uratuje mój dzień.
Jest koniec Listopada, cały dzień za tą bandą dzieciaków biegałam żeby się przygotować do wywiadówki na temat proponowanych ocen. To już 16:00 a ja nawet nie miałam kiedy pójść siusiu. Pęcherz napiera, a przede mną stoi prawie dorosły przystojny głuptas, który uśmiechem próbuje wynegocjować 2 z polskiego... zaciskam uda bo muszę do toalety, aż on się dziwnie zaczął mi przyglądać. Dałam mu te 2 żeby móc uciec do WC i zdążyć wrócić przed wywiadówką. Wbiegłam do najbliższej łazienki do kabiny... I stało się, wpadłam na ojca jednego z uczniów i popuściłam. W pośpiechu nie zauważyłam że to męska. Strasznie się zakłopotałam. Na szczęście założyłam dziś skórzaną spódnice i tylko plama na podłodze mnie zdradziła. On spojrzał na mokre krople spływające po moich nogach i tylko się uśmiechnął. To tata mojego ucznia. Byłam sparaliżowana, ale on stanął na wysokości zadania szybko zaczął wycierać podłogę i kazał mi zdjąć rajstopy. W szoku wykonywałam polecenia. Spieszyłam się na wywiadówkę i jego polecenia były jedynymi myślami jakie docierały do mojej głowy. Gdy zdjęłam bieliznę powiedział gole stopy i pantofle będą musiały zostać. Dobrze proszę Pana odparłam bo w zasadzie to było najlepsze rozwiązanie. Zaczęłam się zastanawiać skąd to opanowanie...
Ogarnęłam się przy lustrze i pobiegłam do sali. Wszyscy już czekali przed klasą. Czułam się bardzo zaklopotana paradując przed rodzicami beż majtek, ale w zasadzie nikt poza jednym Panem nie miał tego świadomości. Tym razem standardowe 45minut wywiadówki było najdłuższymi minutami w moim życiu. Pan wybawca z toalety cały czas zachowywał kamienną twarz. Już nie wiem co gorsze. Kiedy pożegnałam rodziców został w sali sam. Już miałam mu dziekowac i prosić aby nikomu nie mowił, gdy do mojej głowy dotarła mysl- gdzie jest moja bielizna? Sprzątaczka jak ją znajdzie w łazience będzie siała takie plotki ze w życiu nie wejdę do pokoju nauczycielskiego. Oczy zaszły mi łzami. Tego było na dziś za dużo.
Pan podszedł do mnie widząc to i powiedział: cieszę się z naszego dzisiejszego spotkania, jeśli chcesz swoje majteczki, są u mnie w aucie, lepiej żeby żadna głupia kurwa nie wiedziała o tym co się stało. Jestem oszołomiona tym wszystkim, jak naćpana.
Ja: Przepraszam za to wszystko i dziękuję, Pańskie opanowanie mnie dziś uratowało, jestem bardzo zakłopotana. Nie wiem jak Panu dziękować. To co Pan zrobił... nikt by dla mnie tego nie zrobił.
On: Uspokój się, nie ma sprawy, każdemu mogło się zdarzyć. Uznajmy że sprawy nie było, ale chyba powinnaś zabrać majtki z mojego auta.
Ja: oczywiście, bardzo Panu dziękuję, nie wiem jak się Panu odwdzięczę.
Ubrałam się w płaszcz i razem poszliśmy na parking oczywiście padał zimny deszcz, krople deszczu na gołych łydkach tylko przypominały mi o krępującej chwili, chciałam tylko zabrać tę mokrą bieliznę. Pan podniosl zawiniątko z dywanika w aucie i podal mi, natychmiast wepchnęłam je do torebki podziękowałam jeszcze raz i odeszłam.
Stojąc na przystanku myślałam o całym dniu i poniżeniu jakie sobie zafundowałam. I o postawie tego Pana, był taki opanowany... Nawet nie zauważyłam kiedy podjechało jakieś auto, otworzyła się szyba i ktoś zaczął do mnie coś krzyczeć, przyjrzałam się...
Ja: A to Pan? Co się stało? Coś zostawiłam jeszcze?
On: Kobieto, wsiadaj, zawiozę Cię do domu, co Ty robisz, pochorujesz się. Dlaczego nie powiedziałaś, że nie masz jak wrócić?
Ja: mam- zawsze jeżdżę autobusem. Cały czas myślę o tym co się stało...
On: zaczekaj, jadłaś coś? Może o tym porozmawiamy?
Ja: w zasadzie nie- cały dzień miałam szalony. To w zasadzie dobry pomysł, ja zapraszam- przynajmniej będę mogła się odwdzięczyć.
Weszliśmy do restauracji to małe miasteczko nie ma dużego wyboru...
Kelner podał nam karty i przyjął zamówienie na herbatę zimową, robią najlepszą w mieście...
Pójdę do toalety, powiedziałam i odeszłam od stolika. Chciałam uciec, czułam się zawstydzona, zażenowana całą sytuacją i nie wyobrażałam sobie jak mamy teraz rozmawiać o tym. Co się w ogóle dzieje... ale trzeba to wyjaśnić i zapomnieć. Kiedyś się będziemy z tego śmiali. Kiedy tak myślałam otworzyły się drzwi, wszedł mój towarzysz, uśmiechnął się a mnie znów sparaliżowało i poczułam przyjemny dreszcz, chyba podniecenia?!
Ja: co się stało?
On: teraz ja musze skorzystać z toalety, przepraszam.
Uśmiechnął się i poszedł do kabiny. No tak, idiotka ze mnie, to łazienka koedukacyjna... co dziś się ze mną dzieje...
Kiedy wyszedł pocałowałam go- nie wiem dlaczego to zrobiłam, on odwzajemnił pocałunek i się zaczęło... to było szalone, zachowywaliśmy się jak zwierzęta, podciągnął mi spódnice, zaczął brać na blacie, kiedy lizał moją cipkę myślałam że oszaleję. Poczułam niesamowitą ochotę żeby mu obciągnąć, uklękłam przed nim i z przyjemnością robiłam mu loda. On jedną ręką trzymał drzwi drugą moją głowę, po chwili spuścił mi się na piersi.
Ktoś złapał za klamkę szybko go zapięłam i poprawiłam swoje ubrania. Wróciliśmy do stolika.
Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, co mnie opętało. Usiadłam grzecznie naprzeciwko niego i podniosłam wzrok. Wyciągnął rękę do mojej twarzy, starł coś z mojego policzka palcem i wsadził mi go w usta mówiąc " coś Ci zostalo". To była jego sperma, a dla mnie Najpyszniejsze aperitif w życiu.