Na szybko w pracy

Którejś jesieni pracowałam po parę godzin w tygodniu w pewnej restauracji. W tej pracy miałam stosunkowo luźną atmosferę i warunki. Często ktoś kogoś odwiedzał, na spokojnie chodziło się na przerwy porozmawiać, zapalić, pośmiać się, zadzwonić gdzieś, zamówić i zjeść razem jedzenie inne niż to nasze, załatwić coś na mieście i nikt nie stał nad nami jak kat nad duszą bo i z szefostwem żyło się po koleżeńsku.

Jakiegoś luźnego dnia wpadł do mnie mój ówczesny partner, Lis, który chciał przelotem chwilę ze mną pogadać o ważnej sprawie którą jechał załatwić i dać buziaka. Nie widzieliśmy się wtedy parę dni, ostatnio tylko rozmawialiśmy przez telefon i pisaliśmy.

Gdy wszedł do mojej pracy ja akurat byłam zajęta gdzieś na tyłach i nie wiedziałam że tu jest, on w tym czasie pogadał chwilę z moimi znajomymi, bo też z niektórymi się dobrze znali. W końcu ktoś mnie zawołał, przyszłam i rzuciłam się Lisowi w ramiona. Odeszliśmy od towarzystwa, powiedziałam że w razie czego idę pogadać i będziemy na zapleczu ale raczej proszę dać nam spokój.

Poszliśmy zapalić, porozmawialiśmy o tej ważnej sprawie którą jechał załatwiać, potem weszliśmy do środka bo zaczęło padać. Z tyłu za kuchnią mieliśmy takie pomieszczenie a'la sala konferencyjna na użytek pracowników, tam stała kanapa i fotele. Każdy mógł sobie korzystać z tego pomieszczenia na jakieś imprezy, większe spotkania ale też tak w codzień jak chciał np. odpocząć czy nawet się kimnąć (niektórzy zawodnicy czasem robili tam 24 h, mała przerwa i znów 24 h więc zdarzało się że ktoś tam chwilami sypiał). Stwierdziłam że tam będziemy mieli trochę spokoju.

Usiedliśmy obok siebie, położyłam mu nogi na kolanach, całował mnie, mówił że się stęsknił i że w sumie to brakuje mu tego o czym pisaliśmy (wysłaliśmy sobie różne ciekawe wiadomości czy zdjęcia) i że bardzo ładnie wyglądam w tej spódniczce (miałam na sobie strój z pracy), ale ładniejsza jestem w domu bez niej i żartował że widać mi stanik a tak nie może być że każdy prócz niego go widzi. Powiedziałam w stylu że wszyscy widzą mój stanik ale tylko on tutaj widział coś więcej, uśmiechnęłam się, widziałam że ciągle patrzy mi w stronę piersi i zaczął gładzić moją nogę. Spytał mnie ile mam teraz czasu i czy na pewno muszę zostawać dziś w tej pracy czy mogę się z nim zerwać.

Od słowa do słowa, chwilę później miałam już ręce Lisa pod swoją bluzką, on miał rozpięte spodnie i na mnie leżał próbując od czasu do czasu wsunąć ręce pod moje majtki. Dodatkowo jakimś przypadkiem miałam tego dnia na sobie te w których bardzo mnie lubił więc cholernie się ucieszył że nie dość że mnie teraz ma na chwilę po paru dniach rozłąki to jeszcze wyglądam tak jak wyglądam. Zdjął mi spódniczkę, ścisnął pośladki, pobawił się swoimi palcami przez majteczki. Oczywiście rozmawialiśmy o tym, że muszę zaraz wracać na salę, że może ktoś wejdzie, że zaraz mnie zawołają a ja w negliżu. Ale nasza chęć zabawy była silniejsza i to że jesteśmy w mojej pracy dodawało smaczku ;)

Zaczęłam na nim "robótki ręczne" pieszcząc penisa, on zajmował się moimi piersiami i brzuchem. W końcu zaczęliśmy ściągać z siebie to co nam zostało trochę się przy tym zabawiając sobą nawzajem. Kiedy stał nade mną przy kanapie ze sterczącym penisem naszło mnie coś że w sumie zrobiłabym mu loda, chociaż na ogół bardzo rzadko to robiliśmy oralnie. Pieściłam go delikatnie palcami, zaczęłam mocniej uciskać i obciągać, spytałam czy chciałby tego co ja. Był zaskoczony, ale bardzo pozytywnie. Ułożyłam się wygodnie i ssałam i pieściłam go patrząc jaką sprawia mu to rozkosz i słuchając jego szeptów gdy mówił o mnie różne ciekawe rzeczy.

Stojąc podparł się na moich kolanach i całował wnętrza ud. Gdy prawie doszedł kazał mi przestać odwrócił mnie lekko na bok, stanął tak by móc wziąć mnie tyłem od boku. Rozszerzył mi kolana, włożył palce do pochwy, potem łaskotał mnie po brzuszku i łapał piersi od dołu. Przybliżył się biodrami do mojej pupy, poślinił palce i włożył między moje pośladki szybko poruszając. Rozwarł mi pośladki i powoli wszedł, łapiąc mnie w tej pozycji znów za piersi i ściągając między palcami sutki. Cóż mogę powiedzieć co było potem... ;)

Jeszcze chwilę się pobawiliśmy, popieściliśmy, wsuwałam mu dłonie pod penisa, on chciał jeszcze trochę pobawić się wewnątrz pochwy, wziął mnie jeszcze raz głęboko od przodu i miałam silny orgazm (chociaż często tak mam, ale chyba okoliczności pracy nas oboje trochę nakręciły bardziej niż zawsze). Zajęczałam gdy robił to tak cholernie dobrze... chciałam tylko by nikt nas nie usłyszał, bo jednak to mimo luźnych relacji pracowniczych nie należy raczej do rzeczy z których chcesz się tłumaczyć i opowiadać wszystkiego znajomym od kawy i szefowi. Całowaliśmy się jeszcze chwilę, obmacywał mnie, potem zaczęliśmy się podśmiewywać z całej sytyacji, że tak nas jeszcze nie poniosło i może musimy częściej się na chwilę rozstawać i że muszę zostać jego prywatną kelnereczką w domu. Pomógł mi się szybko ubrać z powrotem, sam nałożył swoje ciuchy i wszedł na moment do łazienki, po nim ja poszłam się na szybkości ogarnąć na tyle by móc wyjść do ludzi. Odprowadził mnie do baru, zamienił jeszcze słówko z kimś, wszyscy myśleli że cały czas tylko siedzieliśmy w takim korytarzyku między tą salką z kanapą a kuchnią. Ale potem koleżanka zrobiła jasną aluzję bo widziała po mnie że coś było grane.

Obsługiwałam ludzi do końca zmiany z uśmiechem i wypiekami na ustach, otrzymując sto komplementow od różnych gości, ale mentalnie czując na tyłku ręce Lisa. On twierdził że załatwiając swoje sprawy ciągle czuł co mu robiłam i że zasypiał z myślą o mnie w tej bluzeczce z prześwitukącym stanikiem i spódniczce z której górą wystawały jego ulubione koronki na mojej pupie. Generalnie bardzo miły wybryk, może nieco ryzykowny lub gówniarski, ale dla nas było fajnie i pamiętaliśmy o nim długo.