Ona...
Moment, w którym musnęłam opuszkiem palca Twoje wargi, był chwilą zarówno ekscytująca jak i wyciągniętą w czasie
Czując Twój niespokojny oddech na prawym policzku zdecydowałam zatopic sie w smaku Twojej szyi
Wilgotnie słona
Błądząc wargami po Twojej skórze, zahaczam delikatnie zębami o płatek ucha
Czuję jak przechodzi Cię mały dreszcz, więc kontynuując znajduje się coraz bliżej ust
Starasz się mnie pocałować, lecz omijam te miejsce kierując się szlakiem wyznaczonym przez obojczyki
Masz na sobie koszulę, której guziki zaczęłam właśnie rozpinac, Pierwszy, drugi, trzeci...przy czwartym zaczyna ukazywać mi się pokryta potem skóra, Wracam jednak znowu w okolicę Twoich pół rozchylonych ust I zatapiam w nie swoje
Twoje rozgrzane ciało chłodzi ściana znajdująca się za Tobą
Przypieram Cię teraz do niej jeszcze mocniej.