Proszę, nie przestawaj
Pomysł bycia dziwką analną bardzo mnie podnieca.
Pochyl mnie do przodu, obezwładnij i drażń moją cipkę, aby była cała mokra. Wcieraj swojego penisa w moje soki, klep mnie w tyłek i wyzywaj poniżającymi wyzwiskami, chcę być twoją szmatą, przedmiotem do zaspokojenia potrzeb. Znieważ moją cipkę i powiedz, że jest dla ciebie za luźna. Następnie przesuń swojego penisa do mojego uroczego, małego dupska, szturchając go swoją końcówką. Będę błagać, zostaw mój tyłek w spokoju, ale oboje widzimy, jaka jestem mokra, używasz śluzu żeby łatwiej było ci wejść.
Popchnij moją głowę na podłogę, ładnie wypchnij w tył krzywizny, aby mój tyłek był w powietrzu. Nie ma znaczenia, czy jest to niewygodne, czy boli, jestem tu dla twojej przyjemności, nie mojej. Potem wepchnij się w mój tyłek, mówiąc mi, jakie to dobre uczucie, że to moja jedyna dziura, która jest coś warta. Będę jęczeć, podczas gdy twój kutas wsuwa się głębiej, to boli, a moja twarz jest nieprzyjemnie przyciśnięta do twardej podłogi. Moje kolana bolą pod ciężarem naszych ciał, ale możesz się tym nie przejmować. Łzy spływają po mojej twarzy, a niezrozumiałe dźwięki wydobywają się z moich ust, gdy w końcu wpychasz go całego. Gdybyś był miły, poczekałbyś, żebym się przyzwyczaiła. Ty nie jesteś taki. Zamiast tego już się wycofujesz, i zaraz przyspieszasz. Znowu próbuję błagać cię, żebyś wyszedł, próbuję się odsunąć. Uderzasz mnie w tyłek tak mocno, że krzyczę. Pieczenie trwa tak długo, że znowu sięgasz we mnie dna. Potem znowu i znowu. Za dużo płaczę, to cię denerwuje. Chwytasz mnie za włosy i jeszcze mocniej wbijasz twarz w ziemię, nie mogę oddychać. Pochylasz się nade mną, przygniatając moją górną część ciała do ziemi, podczas gdy twój kutas wbija się i wychodzi z mojego tyłka. Coraz szybciej. Muszę przestać płakać, żeby skupić się na oddychaniu, nie sądzę, żebyś się przejmował, gdybym przestała. W końcu rozdzierający ból w pupie trochę słabnie, czuję też przyjemność.
Przypadkowo wydaje z siebie cichy jęk, a ty się uśmiechasz. Masz mnie i dobrze o tym wiesz. Puszczasz moją głowę, skupiasz się na poruszaniu mocniej i szybciej, na zadaniu bólu. I o boże, cieszę się z tego. Kocham to.
Twoja prawdziwa radość bierze się z tego, że w końcu mocno dochodzę z niczego poza twoim kutasem pieprzącym w mój tyłek. Chociaż twój własny orgazm też pomaga.
W końcu przyczołgałam się z powrotem po więcej, błagając o ten słodki, dręczący ból. Nic innego nie pozwala mi już czuć się nasyconym.