Przygody Cheerliderki i Oblecha Trenera

Mocno spocona dziewczyna w stroju cheerliderki zbiegła po schodach na dół do szatni. Miała na sobie różowy kostium z króciutką spodniczką, krótkim topem, który zasłaniał młode, jędrne piersi ze sterczącymi sutkami jak dwa twarde guziczki. Do tego miała białe podkolanówki. Całość kończyła fryzura dziewczyny. Miała związane dwa kucyczki na blond główce. Wyglądałam jak aniołek, którego chciało się wyruchać.

Do tego była spocona, zmęczona, a na twarzy malowały się dwa czerwone rumieńce.

Przecięła biegiem korytarz i znalazła się w najbardziej oddalonej części szkoły, gdzie znajdowało się biuro trenera.

Zapukała w drzwi.

- Proszę. – odezwał się trener. Dziewczyna weszła do pokoju i zamknęła drzwi. Patrzył na dziewczynę obleśnym wzrokiem, podziwiając jej jędrne i młode ciało. Wygląd miał typowego wuefisty ze szkoły podstawowej. Brzuch piwny, obcisła bluzka z kołnierzykiem, z której wystawały włosy rosnące na klatce piersiowej. Do tego granatowe dresy pod brzuchem, białe adidasy i wygląd oraz charakter czterdziestoletniego oblecha, któremu śmierdziało z ust i czuć było od niego potem.

- I jak, panie trenerze. Dostałam się? – zapytała cienkim głosikiem. Chciała dostać się do drużyny. To było jej marzenie.

- Cóż… - znów ją zlustrował. – Było nieźle… ale niestety muszę ci odmówić.

- Naprawdę? – zrobiła wielkie oczy i wydęła czerwone usta, które aż się prosiły by coś w nie włożyć, pomyślał trener. – Ale jak to? Naprawdę nic nie da się zrobić? Proszę… zrobię wszystko… - uklękła i złożyła dłonie jak do modlitwy.

- Hmm… wszystko? – zapytał z dziwnym uśmiechem. Wyjechał na krześle obrotowym zza biurka, pokazując dziewczynie, że jego członek stoi przez materiał dresów.

Dziewczyna wydała cichy okrzyk zdziwienia. Nie spodziewała się, że trener szkoły dla licealistek będzie zbokiem. Chociaż… patrząc na niego mogła się domyślić.

- Nie zrobię tego, zboczeńcu! – powiedziała ostro. Trener przejechał dłonią po swoim członku.

- Szkoda… Jak myślisz, jakim cudem te wszystkie dziewuchy dostały się do drużyny? Hm? – zapytał dumny z siebie.

- W taki sposób? Naprawdę? Każda? – zapytała, niedowierzając.

- Tak. Bez wyjątku.

Dziewczyna biła się z myślami. Nie chciała tego robić, ale chciała zostać cheerliderką.

- Dobrze… - zwiesiła głowę. – Zrobię, co będzie trzeba…

- Dobra dziewczynka. Rozchmurz się. Czeka nas świetna zabawa. Podejdź do mnie… - dziewczyna powoli podeszła do niego.

W tym momencie ktoś zapukał. Dziewczyna wzdrygnęła się jak oparzona.

- Nic nie szkodzi… - powiedział cicho trener.

- Schowaj się tutaj. – wskazał jej miejsce pod biurkiem, gdzie trzyma się nogi. Dziewczyna była na tyle przestraszona, że schowała się tam szybko. Biurko było zabudowane, także ktokolwiek przyszedł do niego, nie mógł widzieć, że pod stołem siedzi dziewczyna.

Trener przysunął się bardziej do biurka i jednym ruchem wyjął swojego grubego kutasa.

Dziewczyna była zszokowana. Czy ona ma zrobić mu loda, gdy ktoś będzie w środku z nim rozmawiał?

- Proszę wejść… no zajmij się nim. – dodał cicho.

Dziewczyna nie wiedziała, kto wszedł do pomieszczenia. Był to jakiś chłopak, który rozmawiał z trenerem o dzisiejszym meczu.

To było nieistotne. Dziewczyna musiała być cicho. Nachyliła się nad grubym członkiem i poczuła jego woń. Nie pachniał zbyt dobrze. Tak jak cały trener zresztą. Z lekkim obrzydzeniem wzięła go do ręki i zaczęła masować. Zaraz potem z członka zaczął się wylewać płyn ejakulacyjny, co jeszcze bardziej obrzydziło dziewczynę.

Nie chciała brać go do ust.

Nagle, gdy tak go masowała, pod stołem pojawiła się włochata ręka trenera, który sięgnął po jej głowę i wepchnął jej kutasa do ust. Dziewczyna wydała zduszony okrzyk. Miała nadzieję, że ktokolwiek tam był, nie słyszał tego.

Najwyraźniej nie słyszał.

Teraz miała wielkiego kutasa w ustach, który ledwo się mieścił. Smakował paskudnie.

Trener zaczął wpychać jej kutasa w usta raz po raz, ruszając jej głową.

- Do widzenia panie trenerze.

- Do widzenia. – usłyszała. Zaraz potem zamknęły się drzwi.

- O tak mała… - teraz trener trzymał jej głowę obiema rękami i ruchał jej głowę. Dziewczyna nie mogła pomieścić jego kutasa, więc krztusiła się. Miała łzy w oczach. Spoglądała na nią obleśna, zadowolona twarz trenera.

- Użyj języka mała… - zaczęła lizać jego kutasa tylko językiem. – O tak… Masz chłopaka, prawda? – zapytał. Spojrzała na niego wymownie. – Ma takiego jak ja? – dziewczyna nic nie odpowiedziała. Miała chłopaka. I miał o wiele mniejszego kutasa od niego. Ale nie mogła mu tego powiedzieć.

- Zaraz poznasz, co to znaczy mieć taką wielką pałę w cipce. – odsunął jej głowę i ubrał spodnie. Wstał.

- Chodź. Przeniesiemy się w bardziej sensowne miejsce. – Otworzył drzwi, a ona posłusznie za nim poszła, wycierając usta w rękę. To nie był jeszcze koniec. Prawdziwy jej horror miał się dopiero zacząć. Poszli głównym korytarzem w miejsce, gdzie były szafki. Teraz nikogo tutaj nie było, gdyż odbywały się lekcje. Jej lekcja wf-u jeszcze się nie skończyła, ale trener pozwolił im wcześniej skończyć.

Trener otworzył jedną z szafek.

Była jakaś dziwna. Była wąska jak inne szafki, ale zdecydowanie dłuższa. W środku znajdował się kozioł, przed którego na wf-ie się skacze. Teraz miało się robić coś innego.

Trener wepchnął dziewczynę do środka i zamknął szafkę. Byli teraz tylko oni i kozioł. Z wewnątrz dziewczyna widziała cały korytarz.

Zaraz potem zadzwonił dzwonek na przerwę i uczniowie wyszli na zewnątrz. Dziewczyna była przerażona. A co, jeśli ktoś ich usłyszy?

- Teraz chcesz to zrobić? – zapytała.

- Musisz być cicho… Połóż się na koźle. – rozkazał, poklepując skórzanego kozła.

Dalszą część opowiadania można przeczytać po wykupieniu oferty 😉

https://www.majtkomat.pl/oferty/przygody-cheerliderki-151265