Z pamiętnika Dominy

Drogi pamiętniczku, dzisiaj wrociłam do swoich zapisków, bo sama nie wiem czy to co się zdarzyło było prawdziwe. Myślę, że gdy wszystko opiszę i przeczytam parę razy, sama lepiej zrozumiem kim się stałam.

Zaczęło się od wyjazdu z moim klubem sportowym na integrację kadry do hotelu spa. Po całym roku ciężkiej pracy wiedziałam, że moja kadra trenerów zasługuje na odpoczynek. Hotel miał bardzo dobre opinie i cichą, odizolowaną strefę saun, basenów i pokojów do masażu.

Na wyjazd pracowników zaprosiłam sześciu swoich najlepszych trenerów, których zatrudniłam już parę lat temu, a ich wyniki przynosiły dumę dla mojej firmy. Mariusz, Krystian i Arek byli singlami przed 30stką i zajmowali się treningami ciężko atletycznymi, cała trójka była zbudowana niczym greccy zapaśnicy. Mariusz i Krystian mną koło 180 cm wzrostu, a Arek 170, więc jest dość niski w naszej ekipie. Marcel jest ulubieńcem kobiet na treningach personalnych, bo ma ognisty temperament i kolor włosów- rudy. Ma urodę wikinga i taką posturę, ma najwięcej klientek z całego klubu. Potem jest jeszcze Hubert, trener przygotowania motorycznego i Dominik od lekkoatletyki. A no i jeszcze ja, szefowa tego towarzystwa- blondynka 160, wicemistrzyni Europy w bikini welness w federacji NPC. Słowem mała, ale silna jak dwie duże.

Pierwszy dzień minął spokojnie i leniwie, ale drugiego dnia zaczęły się hmm, przygody. Zamówiłam masaż dla każdego z nas w pokojach dwuosobowych. Relaksująca muzyka, olejek zapachowy i pełne odprężenie. Ja byłam w pokoju z Marcelem, znam go długo, więc nie krępowałam się zobaczyć go nago ani tym bardziej się pokazać jak mnie pan Bóg stworzył. Leżeliśmy gotowi już koło 20 minut czekając, aż przyszła pracowniczka hotelu mówiąc, że masażysta po drodze miała awarię auta i jechała z koleżanką- drugą masażystką i dzisiaj nie dotrą. Byłam bardzo zawiedziona, zwłaszcza, że czemu Marcel miałby mniej skorzystać z wyjazdu niż inni. Powiedziałam mu, żeby nie wstawał, bo w końcu sama jestem po kursie odnowy biologicznej i chociaż dawno tego nie robiłam, jakąś tam terapię manualną pamiętam. Posłusznie został a ja przewiązałam się ręcznikiem i zaczęłam masaż od rozgrzania ciała. Zaczęłam coraz mocniej dociskać pieści wzdłuż kręgosłupa pytając czy nie za mocno. Marcel powiedział, że trochę boli, ale mu to pasuje. Później poprosiłam, żeby obrócił się na pracy, a ja zaczęłam masować nogi, przeszłam do rozluźniania powięzi mocno go uciskając, kiedy zauważyłam, że podnieca się i po chwili miał pełny okazały wzwód. Uśmiechnął się do mnie zakłopotany, powiedziałam mu, żeby się nie przejmował, bo to pewnie przez masaż. On wtedy chwycił moją dłoń i przeniósł na swoje jądra. Byłam tym i oburzona i zaczęłam go wyzywać od psów, naplułam na niego za to zachowanie, a on coraz bardziej płonął. Rozzłościło mnie, że nie mogę go ukarać, kazałam położyć mu się na ziemi i nadepnęłam na jego penis gołą stopą. On wydał jęk.

- Zamknij się szmato, masz to na co zasłużyłeś. Jeśli się odezwiesz jeszcze raz to każe Ci tak wyjść do kolegów.

-Dobrze proszę Pani, przepraszam.

Chwyciłam go za gardło stając nad nim szeroko i kazałam złapać mu się za kutasa i sobie zwalić. W międzyczasie spadł mi ręcznik czym w furii wcale się nie przejęłam. On ruszał ręką w górę i w dół po żylastym nabrzmiałym członku, a ja stałam nad nim upuszczając krople soku z cipki na jego nagi tors. Kiedy widziałam, że zaraz dojdzie uderzyłam go w twarz otwartą dłonią i kazałam natychmiast klęknąć, co wykonał bez zawahania. Usiadłam na brzuchu łóżka do masażu i kazałam się nie ruszać. Zaczęłam na niego sikać, oblewając go ciepłym strumieniem a na koniec każąc wylizać wszystko z mojej cipki. W tym momencie nie wiedziałam czy jestem bardziej wściekła czy zadowolona z jego miękkiego języka łechczącego moje krocze. Kiedy skończył pozwoliłam mu znowu się zadowalać i tym razem dojść. Po wszystkim kiedy obydwoje sapaliśmy ze zmęczenia i satysfakcji kazałam mu obiecać, że nigdy nikomu o tym nie wspomni, bo go upokorze. Przystał na ten warunek i poszliśmy do swoich pokoi. Następnego dnia szliśmy całą ekipą na saunę. Marcel jak tylko zobaczył mnie w oparach wody z potem sciekajacym z twarzy między biust i dalej na podbrzusze podniecił się bardzo i siedział próbując to ukryć. W pewnej chwili Mariusz powiedział do Marcela, żeby dał spokój bo i tak to widać i że może dołączyć do nieg, żeby mu nie było tak głupio. Dotknął się parę razy w członek i po chwili on sterczał dumnie. Arek któremu ewidentnie było głupio, że jego członek również zareagował spojrzał na mnie przepraszająco. Ja wtedy w ramach żartu na rozluźnienie atmosfery powiedziałam, że jak wszyscy to wszyscy i uszczypnełam się w sutki, żeby wstały. Jednak zamist rozluźniająco wyszło tak, że każdy z pozostałych trenerów dostał wzwodu. Marcel zapytał:

- moja Pani, czy mogę coś zrobić z moim kutasem, żeby nie stał już tak?

Odpowiedziałam oburzona:

- jeśli tak Cię to drażni to czemu nie ulżysz koledze, on też m taki problem!

Wtedy Marcel klęknął przed Mariuszem gotowy wziąć go do ust. Mariusz zaoponował z lekko podniesionym głosem, że sam sobie poradzi, żeby tamten go zostawił w spokoju. Bardzo zdenerwowana podeszłam do Marcela, który wciąż klęczał i chwyciłam go mocno za włosy, tak, żeby go odciągnąć od kolegów. Kazałam mu się opamiętać, położyć na brzuchu dopóki nie minie mi wzwód. Położył się na okazalym czlonku jecząc z bólu. Hubert i Dominik powiedzieli po krótkiej wymianie zdań między sobą, że tylko mój widok mógłby umożliwić im zaspokojenie ich wzwodu, na co odparłam, że mogą co najwyżej lizać moje stopy. Upadli na podłogę, a każdy bez chwili zastanowienia zaczął pieścić moje stopy. Kazałam Arkowi klęknąć czy moim kroczu i nie pozwolić, aby jedna kropla mojego ciała spadła na Ziemię. Dominik podszedł pytając czy on również może mi służyć, więc kazałam mu podejść od tyłu i masować moje jędrne piersi. Krystian patrzył na mnie błagająco, a ja nie miałam zamiaru mu niczego dawać ani ułatwiać. Kazałam mu radzić sobie samemu, a Mariuszowi powiedziałam, że skoro nie chciał pomocy kolegi to teraz sam pomoże Krystianowi, dając mu polecenie zlizywania spermy z jego brzucha, kiedy tamtem dochodził. Po jakimś czasie zmieniłam zadania panów, kazać zadowalać się waginalnie i analnie, a innym zlizywać to co zostało. Po około 30 minutach przenieśli mnie do zimnego basenu, gdzie pieszczoty trwały. Potem kazałam im przestać i iść się przebrać i czekać u mnie pod pokojem, sama myjąc się i zahaczając o hotelowy bar. Kiedy przyszłam na umówione miejsce wszyscy grzecznie czekali. Nie chciałam już z nimi się bawić, więc kazałam klęczeć przy łóżku, co najwyżej patrząc jak sama się zadowalam. Następnego dnia widziałam w ich spojrzeniach, że już należą do mnie. Od czasu tego wyjazdu raz na tydzień spotykamy się i przydzielam im zadania do zrealizowania, takie jak szorowanie moich butów, kupowanie mi kwiatów, czy przynoszenie kawy. Czuję, że jestem nie tylko królową sportu jak dotychczas, ale królową swoich niewolników.